Szybka i elastyczna infrastruktura: jak modułowe centra danych wspierają biznes, samorządy i wojsko.

7

Podczas Business Sync Hub Damian Leśniak z Cloudware opowiedział o mobilnych, modułowych centrach przetwarzania danych na kilku ciekawych przykładach. Poniższe historie najlepiej pokazują, po co w ogóle myśleć o modułowym data center i jaką przewagę może dać dobrze zaprojektowana, „gotowa do drogi” infrastruktura. 

Gdy godzina przestoju kosztuje miliony 

Pierwszy przykład dotyczył dużego zakładu wydobywczego. Jedna godzina przerwy w dostawie surowca do fabryki oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów oznaczała straty liczone w milionach złotych. Restart procesu był czasochłonny i bardzo kosztowny, a utrata danych sterujących procesem – praktycznie nie do odrobienia. 

Rozwiązaniem stało się mobilne centrum danych, które: 

  • duplikuje kluczowe systemy i dane, 
     
  • utrzymuje zarówno „zimną” kopię, jak i regularnie aktualizowane środowisko gotowe przejąć pełny proces, 
     
  • uwzględnia nie tylko aspekty logiczne, ale także bardzo wysokie wymagania bezpieczeństwa fizycznego. 
     

W praktyce oznacza to „gaśnicę” zawsze gotową do użycia, gdy coś pójdzie nie tak w głównym centrum danych. Z perspektywy zarządu to realne zabezpieczenie ciągłości produkcji, a nie tylko kolejny koszt IT. 

Gdy procedury są ważniejsze niż minimalne standardy 

Damian wspomniał też o organizacjach, dla których kluczowe są procedury bezpieczeństwa organizacji i procesów produkcyjnych – często z perspektywy cyberbezpieczeństwa czy ciągłości łańcuchów dostaw. W takich przypadkach klienci oczekują: 

  • mobilnych centrów danych o najwyższych możliwych poziomach zabezpieczeń, 
     
  • redundancji na każdym poziomie, czasem wręcz „ponad normę”, 
     
  • gotowości do przejęcia działania całych środowisk w sytuacjach kryzysowych. 
     

To sytuacje, gdzie standardy bezpieczeństwa klienta są znacznie ostrzejsze niż powszechnie obowiązujące normy. Modułowe centra danych dają im coś więcej niż tylko IT, dają poczucie, że w razie „czarnego scenariusza” infrastruktura nie będzie ograniczeniem. 

Gdy fabryka tonie w danych 

Inny przypadek dotyczył fabryki poza Polską, która generowała ogromne ilości danych na potrzeby całej organizacji. Lokalne zaplecze techniczne nie mogło już być dalej rozbudowywane, brakowało miejsca, mocy i możliwości infrastrukturalnych. W odpowiedzi podjęto decyzję o pilotażu z mobilnymi centrami danych ustawionymi przy fabrykach. 

Modułowe centrum danych: 

  • zapewnia lokalne, wydajne przetwarzanie danych blisko miejsca ich powstawania, 
     
  • pozwala zachować kontrolę nad bezpieczeństwem i dostępnością, 
     
  • nie wymaga kosztownych i długotrwałych przebudów istniejących budynków. 
     

To podejście dobrze wpisuje się w trend edge computingu, ale w wydaniu „plug and play”  z pełną, gotową do uruchomienia infrastrukturą zamkniętą w kontenerze. 

Tysiące elementów w jednym kontenerze 

Damian uchylił też rąbka tajemnicy na temat aktualnego projektu: dwa kontenerowe centra danych o bardzo wysokich standardach bezpieczeństwa i z rozbudowaną topologią. Jeden taki kontener to prawie 10.000 (!!!) istotnych elementów konstrukcyjnych, do tego: 

  • systemy zasilania z redundantnymi torami, UPS i pakietami bateryjnymi, 
     
  • zaawansowane systemy przeciwpożarowe, monitoringu wizyjnego, sygnalizacji włamania i napadu, 
     
  • rozwiązania teletechniczne, a nawet układy wodnokanalizacyjne do systemów nawilżania. 
     

To pokazuje, że nowoczesne modułowe centrum danych to miniaturowe, pełnoprawne data center, które można przetransportować, podłączyć i uruchomić tam, gdzie jest najbardziej potrzebne. 

MDC jako element większej układanki dla samorządów i służb 

Druga część wystąpienia dotyczyła projektów realizowanych z myślą o jednostkach samorządu terytorialnego i sektorze zarządzania kryzysowego. Wraz z partnerami – Politechniką Świętokrzyską i firmą Celius – Cloudware rozwija koncepcję modułowych zabudów kontenerowych o różnych specjalizacjach: 

  • moduły dowodzenia – dla sztabów kryzysowych, ustawiane jak najbliżej miejsca zdarzenia, 
     
  • moduły łączności – zapewniające komunikację, gdy zawiodą linie naziemne (łączność krótkofalowa, satelitarna, światłowody), 
     
  • modułowe mobilne centrum danych (MMDC) – jako redundantne miejsce przechowywania kluczowych danych dla stacjonarnego centrum zarządzania kryzysowego, 
     
  • kontener technicznoenergetyczny – dostarczający zasilanie i podstawowe zaplecze techniczne, 
     
  • dodatkowe moduły specjalne: socjalne, medyczne, dekontaminacyjne, biologiczne, chemiczne. 
     

Ten ekosystem modułów ma wspierać miasta i powiaty nie tylko w scenariuszach „najczarniejszych”, ale też w bardziej przyziemnych zdarzeniach, jak awaria lokalnej sieci elektroenergetycznej czy alarmowe stany powodziowe. Ważne, by kluczowe systemy i dane były dostępne nawet wtedy, gdy główna siedziba lub infrastruktura zostaną wyłączone. 

Referencyjne centrum zarządzania kryzysowego w Kielcach 

Damian opowiedział również o programie budowy referencyjnego centrum zarządzania kryzysowego dla miasta Kielce. Projekt: 

  • jest tworzony we współpracy z Politechniką Świętokrzyską i partnerami technologicznymi, 
     
  • obejmuje już podpisane umowy i gotowe studium wykonalności, 
     
  • jest konsultowany ze służbami: strażą pożarną, policją, pogotowiem, służbami mundurowymi, MON, WOT. 
     

Start fizycznych prac zaplanowano na 2026 rok, a projekt ma być wzorcem dla innych samorządów. Co ważne, całość uwzględnia nie tylko „technikę”, ale też wymagania wynikające z nowej ustawy o ochronie ludności oraz realne potrzeby służb. 

Infrastruktura to nie wszystko: ludzie, rodziny, ćwiczenia 

Na końcu Damian przeszedł do tematu, który często jest pomijany w rozmowach o infrastrukturze: czynnik ludzki. Nawet najlepsze MDC, bunkier i procedury nie zadziałają, jeśli w momencie kryzysu zabraknie ludzi gotowych przejąć dyżur. A ci ludzie mają rodziny, obawy i swoje granice. 

Dlatego w projektowaniu rozwiązań pojawia się: 

  • potrzeba zapewnienia miejsca dla rodzin osób pełniących dyżur, 
     
  • nacisk na szkolenia i budowanie świadomości, 
     
  • zrozumienie, że kryzys to nie tylko wojna, ale też „zwykłe” awarie i przerwy w dostawach. 
     

Damian trafnie nazwał powszechną postawę „spychologią”: wiemy, że ustawa wymaga, że są środki, ale „na razie nic się nie dzieje, zajmiemy się tym później”. Problem w tym, że „później” w zarządzaniu kryzysowym zwykle oznacza „już za późno”. 

About author

admin

Dział Marketingu Cloudware Polska

More articles